Zaznacz stronę

There’s nothing more boring than people who love you.

Olivier Stone to bardzo płodny reżyser i przy okazji też bardzo zdolny. Poczynając od „Plutonu”, czy może nawet od „Salwadoru”, przechodząc kolejno przez „Wall Street”, „Urodzonego 4 lipca”, „The Doors”, „JFK”, „Heaven & Earth”, kończąc na „Urodzonych Morderców”. Osiem lat i dziewięć filmów, które ciężko mi sklasyfikować gorzej niż co najmniej bardzo dobre! Później nie było już tak różowo. Oczywiście to tylko moje zdanie. Zaraz, zaraz… Powiedziałem o dziewięciu filmach, a wymieniłem tylko osiem. O czym zapomniałem? A tak! Rok 1986. Premiera „Talk Radio”. Dziwnym trafem, jakoś mało kto wspomina ten film. A szkoda, bo to stary dobry Oliver Stone.

 

Stick an stones can break your bones but words cause permanent damage!

“Talk Radio” opowiada o radiowym show prowadzonym w jednej z lokalnych stacji w Dallas, przez Barry’ego Champlaina. Barry to facet z gatunku takich których albo się kocha albo nienawidzi, i to zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Nie przebierający w słowach, zawsze zuchwały i bezczelny, mówiący dokładnie to co myśli. W czasie jego audycji poruszane są wszystkie możliwe tematy. Rasizm, narkotyki, antysemityzm, psychozy, katastrofy i cała reszta okropieństw którymi żywią się spragnieni słuchacze. Dialog pomiędzy nimi a Barrym ciężko wogóle określić tym mianem, bowiem to głównie ten drugi mówi, zaś reszta słucha. Barry zawsze strzela  prawdę między oczy, nawet tą niewygodną dla niektórych. Akcja nabiera rumieńców, gdy do studia zagląda jedna z wysoko postawionych radiowych szych i proponuje by show uzyskał zasięg ogólnokrajowy. Wprawdzie oferta wydaje się kusząca, ale nasz bohater boi się utraty niezależności, a jakby tego było mało na wszystko nakładają się jeszcze problemy natury sercowej oraz pogróżki wysyłane mu przez ludzi niezadowolonych z jego obecności na antenie.

Barry Champlain is a nice place to visit but I wouldn’t to live there.

“Talk Radio” to przede wszystkim prawdziwy Tour De Force Erica Bogosiana. Facet, który wcześniej grywał w – raczej niskich lotów – telewizyjnych produkcjach, a po „Talk Radio” snuł się gdzieś po drugich planach, daje tu prawdziwy popis nieprzeciętnego talentu. Wydaje się nawet, że Stone niespecjalnie musiał pilnować reżyserki, bo wystarczyło tylko spuścić Bogosiana z łańcucha, a on już sobie znakomicie poradzi. Barry w jego wykonaniu to prawdziwy huragan, siła i niemal niezachwiana pewność siebie. Każde słowo przez niego wypowiedziane, brzmi niczym małe dzieło sztuki. Nie wiem jakim cudem Bogosian robi to co robi na ekranie, ale śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że „Talk Radio” to przede wszystkim jego osoba. Może udaje mu się to, bo film oparty był na sztuce napisanej i granej przez niego samego, więc czuł materiał od samego środka co pozwoliło mu wypaść tak przekonująco.  Drugi plan, mimo że świetny (Alec Baldwin!), pozostaje dla niego tylko uzupełnieniem.

 

I don’t care what you think! No one does!

Jak się łatwo domyslić, „Talk Radio” to film w stylu innego dzieła Oliviera Stone’a tzn. „JFK”, czyli kino gadane wysokiej próby. Może to nie ta sam klasa co historia zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale tak naprawdę nie ustępuje mu tak znacznie. Prawie cała akcja się we wnętrzu radiowego studia. Piszę „prawie”, bo część projekcji zajmują sceny „na zewnątrz”. I niestety stanowią one najsłabszy element układanki. Wybijają z rytmu i nastroju. Wydaje się, wręcz jakby pochodziły z innego filmu. Fabuła mogłaby się doskonale bez nich obejść, z zwłaszcza bez niepotrzebnych scen retrospekcji. Zostawmy to jednak i zajmijmy się tym co w obrazie Stone’a udało się najlepiej. Wszystkie sceny, w których Barry prowadzi swój show iskrzą od emocji i napięcia. Nasz bohater niby przez cały czas panuje nad sytuacją, ale im bliżej finału tym sprawy coraz bardziej wymykają się mu spod kontroli. Cała nagromadzona złość znajduje swoje ujście w końcowym, niezwykle dramatycznym monologu, który dla zachęty pozwolę sobie zacytować:

I should hang; I’m a hypocrite. I ask for sincerity and I lie. I denounce the system as I embrace it. I want money and power and prestige: I want ratings and success. And I don’t give a damn about you, or the world. That’s the truth: for that I could say I’m sorry, but I won’t. Why should I? I mean who the hell are you anyways you… audience! You’re on me every night like a pack of wolves because you can’t stand facing what you are and what you’ve made! Yes the world is a terrible place, yes cancer and garbage disposals will get you. Yes the war is coming, yes the world is shot to hell and you’re all goners! Everything is screwed up and you like it that way don’t you!

You’re fascinated by the gory details! You’re mesmerized by your own fear. You revel in floods, car accidents, unstoppable diseases, you’re happiest when others are in pain. That’s where I come in isn’t it? I’m here to lead you by the hand through the dark forest of your own hatred and anger and humiliation!

I’m providing a public service. You’re so scared. You’re like a little child under the covers. You’re afraid of the bogeyman, but you can’t live without him. Your fear, your own lives, have become your entertainment. Next month, millions of people are gonna be listening to this show, and you’ll have nothing to talk about! Marvelous technology is at our disposal. Instead of reaching up to new heights, we’re gonna see how far down we can go. How deep into the muck we can immerse ourselves. What do you wanna talk about, hmm? Baseball scores? Your pet? Orgasms? You’re pathetic.

I despise each and every one of you. You got nothing, absolutely nothing. No brains, no power, no future. No hope. No God. The only thing you believe in is me. What are you if you don’t have me?

I’m not afraid, see? I come in every night, I make my case, I say what I believe in! I tell you what you are, I have to I have no choice! You frighten me! I come in every night, I tear it to you, I abuse you, I insult you, you just keep coming back for more. What’s wrong with you? Why do you keep calling? I don’t want to hear anymore, STOP TALKING! GO AWAY!

You’re a bunch of yellow-bellied, spineless, bigoted, quivering, drunken, insomniatic, paranoid, disgusting, perverted, voyeuristic, little obscene phone callers. That’s what you are. Well, to hell with you. I don’t need your fear and your stupidity. You don’t get it. It’s wasted on you. Burros before swine. If one person out there had any idea… of what I’m talking about…

To trzeba usłyszeć. Jak ciekawostkę można podać fakt, że sam reżyser nie jest zbyt dumny z tego filmu. To w zasadzie w całości projekt Bogosiana,  a Stone podobno chciał zapełnić tylko lukę w terminarzu, zanim miała ruszyć produkcja „Urodzonego 4 lipca”. Być może i tak było. Ale nie zmienia to faktu, że „Talk Radio” dziedziczy wszystkie najlepsze cechy jego poprzednich dokonań. To kolejny film, w którym Stone chciał nieco wstrząsnąć Ameryką, zachwiać pewnością dumnych z siebie rodaków.

Jak się skończy ta historia? Czy końcowy wybuch Champlaina zmienił cokolwiek? Ja już to wiem. Może i Wy posłuchacie?

I guess… we’re stuck with each other. This is Barry Champlain.